Akcja inspiracja – prawie jak MTB

Do końca roku wypróbować 15 aktywności, których nigdy nie próbowałam! To akcja, którą sobie wymyśliłam jeszcze w wakacje. Nie wszystko, czego spróbowałam udało mi się już opisać, ale mam nadzieję, że nadrobię to ekspresowo!
Był już windsurfing, teraz czas na namiastkę MTB na Wigry 3!
Czyli szaleństwo w czystej postaci.
img_4173
Byłam ostatnio na Mazurach. Organizowaliśmy tam weekendowy obóz fitness’owy Fireworkout. W bogatym programie, którzy jako trenerzy zawsze staramy się zapewnić, mieliśmy między innymi rowery. Dokładniej 40 km po mazurskich trasach. Po tej wycieczce miałam jedno przemyślenie – osoby, które uprawiają MTB (mountain biking) mają ode mnie naprawdę grupy szacun. Nie musiałam jeździć po górach, żeby poczuć jak podjazdy i zjazdy po nierównym, leśnym terenie dają w kość – nie tylko nogom, ale także rękom (nie wspominając o mięśniach brzucha, które podczas jazdy po korzeniach i piachu napinały się niemiłosiernie). Dowiedziałam się jak robi się wślizgi i drifting na rowerze 😀
Szybko zrozumiałam jak diametralnie różnią się od siebie dyscypliny rowerowe, mimo, że sprzęt jest w nich przecież prawie taki sam.
Prawie, bo jazda w trudnym terenie wymaga innego sprzętu – zwłaszcza opon i siodełka.

Nasza grupa miała podwójne wyzwanie, bo dostępne rowery były pokroju Wigry 3! Wytrzęsło nam dupska jak jasna cholera, ale zaiste było warto!
Chciałabym was więc do tego namówić. Te 40 kilometrów było wyzwaniem dla ciała, ale za to to jak czułam się potem, nie mogło równać się z niczym. Bezchmurne niebo, słońce, las, czyste mazurskie powietrze, rower – no i wy. Sami ze sobą. Głowa zaczyna odpoczywać, a wszystkie troski i problemy umykają wraz z kolejnymi pokonywanymi kilometrami.
Nie każę wam od razu jeździć po górach! Ja też z całą pewnością mimo nie najgorszej formy padłabym na twarz! Początek mogą stanowić płaskie tereny Mazowsza, gdzie piasek i błoto i wydmy zaczną budować waszą formę. Dla nieco bardziej zaawansowanych polecane są m.in.: Mazury, Pomorze (np. Elbląski Park Krajobrazowy), Podlasie czy Polesie. Prawdziwe kolarstwo górskie oznacza oczywiście jak sama nazwa wskazuje góry. Bieszczady, Beskidy czy Jura Krakowsko-Częstochowska będą wręcz idealne.
Mi marzy się teraz trip kilkudniowy. Nie mam pojęcia czy sobie poradzę, ale z całą pewnością spróbuję!

img_4397
img_4335

Autor postu
Katarzyna Bigos