BeBrave Skincare & Sport – coś dla sportowca

Niektórzy z Was znają trochę moją historię. Człowiek z korpo, który sportem jarał się prawie całe życie (no dobra – studia rządziły się trochę innymi prawami), po dziennikarstwie, politologii, studiach z PR i… studium kosmetycznym. W zasadzie swoją (nazwijmy to górnolotnie) karierę w korpo zaczęłam jako dziennikarka urodowa. Miałam ku temu idealne predyspozycje. Nawet pracowałam wcześniej (znów wracamy do czasów studiów) jako kosmetyczka i wizażystka.

Potem poświęciłam się totalnie tematom sportowym. Swoją drogą – najlepszy wybór ever, bo w niczym nie czułam się bardziej spełniona. Do tematów urodowych wracam jednak z chęcią, bo znam się na tym odrobinę i jestem kobietą, która zdecydowanie lubi próbować nowości. Mam kilka totalnie sprawdzonych firm i kilka swoich odkrytych urodowych skarbów, ale dziś chciałam wam przedstawić i słów kilka napisać na temat firmy, która postanowiła stworzyć specjalistyczną linię kosmetyków dedykowaną sportowcom. Nazywa się BeBrave Skincare & Sport. Bardzo mnie to zaciekawiło, ponieważ totalnie zgadzam się z faktem, że skóra osób trenujących regularnie wymaga trochę innego podejścia i bez dwóch zdań jest bardziej podatna na niesprzyjające jej warunki.

PicsArt_07-13-03.27.58
Czemu tak uważam?
Ponieważ w takcie wysiłku fizycznego w skórze zachodzą zmiany, które swoją specyfiką i intensywnością znacznie różnią się od tego co dzieje się z nasza skórą w trakcie wykonywania normalnych codziennych zadań. W rezultacie mogą one prowadzić do pogorszenia się stanu skóry.
Sama pomimo swej zdecydowanej dorosłości, wciąż mam problemy z cerą, postanowiłam więc przetestować kilka kosmetyków z nowej linii i takie oto powstały z tego testowania wnioski. Moje wnioski, bez fabrycznego opisu kosmetyku.

Żel jest bardzo łagodny, a ekstrakty z ziół mają działania łagodzące. Pierwszy raz totalnie zgadzam się z tym co obiecał producent. Bardzo fajnie oczyszcza, nie pozostawiając skóry wysuszonej i ściągniętej. Kosmetyk przeznaczony jest także dla osób z alergiami i np. atopowym zapaleniem skóry. Chorowałam na to przez długie lata i wiele produktów oczyszczających wciąż podrażnia mi skórę. Ten kosmetyk okazał się miłą niespodzianką.

Jeszcze lepiej sprawdził się tonik. Pachnie delikatnie różą. Osobiście porównałabym go do płynu micelarnego, z tą różnicą, że oczyszcza 100 razy lepiej! Jestem nim zachwycona! Trenujecie, więc wiecie jak skóra poci się w trakcie wysiłku. Ja mam zawsze potem wrażenie (nawet po umyciu twarzy), że jest brudna. W tym przypadku widzę jak świetnie się oczyszcza.

Potem wjechało silnie odżywiające i głęboko nawilżające serum, które chyba zostanie jednym z moich hitów. Od dawna używam serum – różnych. Większość z nich zostawia na twarzy tłusty film. To jest bezzapachowe i wchłania się tak natychmiastowo, jakby skóra dosłownie piła składniki odżywcze.

A na deser produkt trochę z innej beczki – chłodzący żel do ciała, którego zadaniem jest przyśpieszenie regeneracji. Wspaniała rzecz po treningu – już po prysznicu of course, kiedy czujecie, że mięśnie jeszcze palą żywym ogniem. Jego zadaniem jest zmniejszeniu obrzęku, zasinienia czy przeciwdziałanie stanom zapalnym. Fajna rzecz.

Więcej informacji znajdziecie na stronie internetowej:

http://bebrave.com.pl/

PicsArt_07-05-08.17.44

PicsArt_07-05-08.20.00

PicsArt_07-13-03.27.16

PicsArt_07-13-03.29.43

 

Autor postu
Katarzyna Bigos