Być kobietą

Wiele lat temu, jako mała dziewczynka wierzyłam mocno, że moja kariera będzie związana ze sceną. Nie umiem tego wyjaśnić, ale naprawdę tak było. Już wtedy wchodziłam na krzesła podczas rodzinnych uroczystości i śpiewałam piosenki (zawsze odrobinę za głośno). Potem przyszła kolej na Mini Playback Show. Nie wiem czy to pamiętacie, ale to były wspaniałe eventy dla dzieci. Mogliśmy wcielić się w postaci gwiazd światowej estrady i ich naśladować. OMG – byłam wtedy w swoim żywiole! Najpierw jako przedstawicielka Ace od Base – w piosence „All that she wants”, a potem jako Edyta Górniak w ówczesnym hicie „Jestem kobietą”. To dość zabawne, bo byłam wtedy niezłą chłopczycą, która skakała po drzewach i trzepakach (byłam mistrzynią trzepaka jak słowo daję! Pewnie dlatego tak pokochałam pole dance). Na scenę założyłam jednak sportowy stanik (jak Edyta) i króciutką, rozkloszowaną spódnicę. Do tego były skarpety frotte i adidasy. Kurczę pamiętam nawet kolor sznurówek. Robiłam na scenie gwiazdy i inne fikuśne przewroty. Czułam się wspaniale! Dziś sama jestem dziadkiem 😀  i muszę wam opowiedzieć o moich ostatnich odkryciach.
Parę dni temu zostałam żoną. Przedślubna gorączka dała mi trochę do myślenia. Fakt, że jestem sportowcem nie sprawia, że przestaje być kobietą i myślę sobie, że u żadnej z was też nie powinno. Przed ślubem zadbałam o wszystko – włosy, skórę, paznokcie, wróciłam do noszenia sukienek i butów na obcasie i znów po paru latach poczułam się w tej wersji naprawdę świetnie! Nikt pewnie mi nie uwierzy, ale lata temu byłam niepoprawną kolekcjonerką butów na obcasie. Dziś zamieniłam je na buty sportowe, których również mam obecnie całkiem imponującą kolekcję i myślę sobie, że na tej przysłowiowej siłowni też powinnyśmy zadbać o to, by czuć się jak kobiety.

PicsArt_05-24-02.30.46

PicsArt_06-07-07.16.58

Przyznajcie się – ile z was na co dzień zapomina o sobie? Poświęca się w życiu dla pracy, dla dzieci, dla męża czy rodziny i patrzy czasem w lustro zastanawiając – gdzie jest ta dziewczyna, która tak głośno się śmiała, gdzie są te nogi, które wszyscy kilka lat temu komplementowali, kiedy przestałam o siebie dbać (i hej – kiedy właściwie ostatnio goliłam nogi?!) Jeśli budzicie się czasem, zastanawiając, gdzie u diabła podziała się prawdziwa „ja”, trzeba coś z tym zrobić! Nie jutro, pojutrze czy jak córeczka trochę odrośnie. Idziecie poćwiczyć? Nie zakładajcie na siebie t-shirtu męża za dużego o jakieś 3 rozmiary. Raz na jakiś czas umówcie się na paznokcie i odświeżenie koloru włosów. Może przyda się jakaś nowa fryzura? Zadbajcie o to, by poczuć się dobrze we własnej skórze – w każdej sytuacji. A jeśli już ma być to duży t-shitr, pomyślcie chociaż o tym, żeby go jakoś stylowo ograć.

PicsArt_06-07-07.15.11

Mówię to ja, kobieta, której nie raz zarzucano, że mam większe bicepsy niż facet, której mówiono, że niejednego mogłabym położyć na łopatki i której suknia ślubna pękła po pierwszym tańcu, bo ramiona nie należą do najbardziej wątłych. Czy to sprawia, że czuję się niekobieco?! Ależ skąd! Uwielbiam założyć na trening kolorowy stanik, koszulkę, która podkreśla moje sportowe kształty, obcisłe legginsy. Ba – czasem nawet złote buty!
Czy w sportowym stroju można wyglądać super kobieco? Można! I to jak! Jeśli mam być szczera, ogromną przyjemność sprawia mi fakt dobierania sportowego outfitu przed zajęciami. Czy przez to boję się spocić? Ani trochę! Moje dziewczyny znają mój rytuał. Po pierwszej godzinie wyglądam jak burak, przebieram koszulkę łapiąc oddech, odświeżam się na szybko psikając ulubionym zapachem i jadę na maksa przez kolejną godzinę zajęć.
Myślę, że śmiało można porównać to z wybieraniem przez niektóre kobiety sukienek przed wyjściem na imprezę. Naprawdę daleka jestem od bycia próżną. Nie jestem też fanką selfie z dziubkiem z siłki. Idźcie na trening, róbcie robotę, dajcie z siebie 100%, a patrząc na siebie w lustrze nie czujcie się jak szare myszki kryjące się pod za dużą koszulką i wyciągniętym dresem. Chcę wam powiedzieć, że gdybym mogła wybrać sobie misję do spełnienia w tym życiu, byłaby to misja sprawienia, by kobiety czuły się jak królowe świata. Tego wam drogie Panie życzę!

Dlatego też, korzystając z okazji zapraszam Was do akcji „Stylowo na siłowni”. W tym miesiącu C-THRU zachęca do podzielenia się swoimi ulubionymi strojami do ćwiczeń.

Szczegóły znajdziecie na stronie:
http://c-style.pl/
oraz fanpage: C-THRU Polska: https://www.facebook.com/cthrustyle/

No właśnie, a czy wy macie swoje ulubione zestawy do ćwiczeń?

PicsArt_06-07-07.18.30

Autor postu
Katarzyna Bigos
  • http://crayonsworld13.blogspot.com/ Edyta Kremer

    No ba! pewnie, że mam ulubione ciuchy do ćwiczeń i nie chodzę ćwiczyć czy biegać w czymkolwiek. Napiszę więcej, gdyby nie charakter mojej pracy, najchętniej na codzień chodziłabym na sportowo. Jest teraz tyle cudnych ciuchów dla aktywnych, że aż głowa boli i jakoś nie mam problemu, żeby wybrać coś do ubrania się na siłownię, w przeciwkieństwie do ciuchów noszonych na „codzień” 😮

    A tak przy okazji – wszystkiego dobrego Pani Żono :-)

    • http://fitnesswwielkimmiescie.pl/ Kasia Bigos

      Po pierwsze – bardzo dziękuję. Jeszcze chodzę uskrzydlona 😉
      Po drugie – teraz wybór jest tak ogromny, że faktycznie trudno się na coś zdecydować. To pewnie dlatego mam zdecydowanie za dużo butów! (gat demyt!) Ja na szczęście mogę chodzić do pracy na sportowo 😀 ale tak jak wspomniałam – super czasem załozyć kieckę i szpilki :)

  • Pingback: #stylowonasiłowni – wyniki akcji i lista laureatek! - c-style()