Chcę być jak…

Biorąc pod uwagę fakt, że ostatni wpis dotyczący redukcji tkanki tłuszczowej zrobił taką furorę (eh – to wciąż tematy, które cieszą się największym zainteresowaniem), dodaję kolejną cegiełkę do waszej wiedzy i niosę kaganek fitnessowej oświaty. Ostatnio przeczytałam gdzieś na swoim profilu komentarz, że ktoś chciałby mieć dokładnie takie nogi jak ja, więc zapytał ile dokładnie centymetrów mam w udach itd. Whaaaat theeee fuck – pyta Bigos? Ja też chciałabym mieć włosy jak Shakira albo tyłek jak Ciara, a nie mam. Czy to oznacza, że mam się powiesić? Nie sądzę! Czy dążenie do pewnych ideałów poprzez kierowanie się tym jak wyglądają inni ma sens? Tak, ale tylko wtedy, kiedy ktoś inspiruje i motywuje do działania. Nigdy wtedy, kiedy inne ciało jest niedoścignionym wzorem do naśladowania, czy jakąś chorą kalką, którą chcemy dla siebie sklonować.

Przyjrzyj się sobie

Kolejna wiadomość, dosłownie sprzed kilku tygodni. Dziewczyna wysyła mi zdjęcie jakiejś fit laski i pisze:

Chcę wyglądać dokładnie tak jak ona. Jak to zrobić, by mieć takie biodra i nogi?

Słodki Jezu, powieś zdjęcie laski na lodówce i módl się! Nie mam lepszej rady! Czemu tak bardzo i czasem za wszelką cenę chcemy być kimś innym niż jesteśmy. Czy nie lepiej przyjrzeć się sobie i zastanowić jakie są moje mocne strony, co mogę zrobić z tym MOIM ciałem, by wydobyć z niego na światło dzienne to co najlepsze, wyeksponować to co w nim najfajniejsze, pogodzić się z tym czego zmienić się nie da (uwierzcie mi na słowo – ustawienia kości biodrowych lub szerokości miednicy naprawdę nie da się zmienić), nabrać do siebie trochę dystansu i pomyśleć! To jacy jesteśmy jest tworem niepowtarzalnym! Nie oznacza to, że każę pogodzić się na przykład z otyłością. Nikt nie powinien się z tym godzić (i co poniektórzy mogą mnie za to zdanie zlinczować. Mam to w nosie). Oznacza to jednak, że na pewno macie swoje słabsze i lepsze strony. Dzięki treningowi i rozsądnemu planowi żywienia można zmienić wiele. Łooo – można przewrócić ciało do góry nogami i przeprowadzić na sobie totalną metamorfozę, ale błagam nie dążmy do tego, by kopiować swoim ciałem innych. Jaki u diabła ma to sens? Nie będę miała tyłka Ciary ani włosów Shakiry. Ale mam zajebiste Bigosowe nogi, które lubię w sobie bardzo. Nie mam talii, ale mój ABS jest silny i zwykle wciąż wygląda jak ABS. Chcesz mieć jędrniejszy tyłek? Bierz się za przysiady ze sztangą, chcesz zgubić oponkę? Ogarnij wreszcie raz a dobrze to, co nakładasz na swój talerz itd. I rób to wszystko dla siebie, dla tej Basi, Marysi czy Zosi, która widzisz w lustrze. Oceniaj realnie to, co możesz zrobić. Mierz wysoko – zawsze! Ale nie mierz siebie miarą innych.

Często powtarzam, że ciało jest plasteliną w rękach ludzkiej woli, ale litości, nie próbujmy bawić się w Michała Anioła!

I choć to dziwne, jak ulał pasuje mi tu modlitwa AA:

Boże, użycz mi pogody ducha,
abym godził się z tym,
czego nie mogę zmienić,
odwagi,
abym zmieniał to, co mogę zmienić,
i mądrości,
abym odróżniał jedno od drugiego.

Tego wam życzę!
Amen.

Autor postu
Katarzyna Bigos
  • Andrrrus

    No to teraz koniecznie napisz artykuł o tym jak rozpoznać w swoim ciele mocne strony :). Bardzo fajny wpis – propsuję :).

    • http://fitnesswwielkimmiescie.pl/ Kasia Bigos

      Kurcze, ja myślę, że to jest szalenie trudny temat, który każda kobieta musi w sobie przepracować. gdybym mogła, to bym brała każdą po kolei i mówiła: masz piekne coś tam i piękne coś tam i wbijała to młotkiem do głowy 😉

      • http://elle-elle.blog.pl Judyta

        To jest nawet cholernie trudny temat. Ja bardzo długo nie lubiłam siebie i swojego ciała i patrzyłam z obrzydzeniem w lustro. Teraz patrzę i coraz częściej się uśmiecham. Oczywiście nie popadam w samozachwyt, bo wiem nad czym muszę pracować, ale doceniam to, co udało mi się zrobić.
        Według mnie żeby poznać swoje dobre strony trzeba siebie najpierw zaakceptować i polubić. Czasem posłuchać, co inni mówią na nasz temat. Ja przez całe życie słyszałam, że mam wielki tyłek. Mam szerokie biodra i nic z tym nie zrobię, więc obecnie pracuję nad tym żeby mój murzyński tyłek był moim atutem. I tak po kolei analizuję sobie każdą część ciała. :)
        A w marzeniach chcę być tak gibka jak Bigos, silna jak Iron Iza i uśmiechnięta jak Patka Acrobatka! :)

        • http://fitnesswwielkimmiescie.pl/ Kasia Bigos

          Kochana dokładnie. Trzeba mieć cele, to bardzo ważne. Ale nie można się dać temu zwariować i za bardzo na tym punkcie zakręcić. Obczaj J.Lo – ona zrobiła ze swojego dużego tyłka największy atut! Już samo czucie się kobieco, daje nam pewność siebie, jakiej nie da się nadrobić nawet najpiękniejszym biustem 😉

  • Aleksandra Jaworska

    dziękuję za ciągłe inspiracje :)

    • http://fitnesswwielkimmiescie.pl/ Kasia Bigos

      Dzięki! P.s. Uwielbiam ten mem! Kiedyś miałam na tapecie!

  • http://paweltrenuje.blogspot.com/ Paweł Trenuje

    Każdy jest przecież piękny! Ja też się dziwie ludziom, którzy mówią chce mieć to jak ten, to jak tamta, a najgorsze „ten to jest dopiero koleś, a ja taki byle jaki”. Każdy jest fenomenem, tylko trzeba to wydobyć i cieszyć się tym co się ma : )
    Na przykład – nie które kobiety marudzą że mają duże uda, a inne mają smukłe. Wystarczy poćwiczyć by je udoskonalić, nie koniecznie zmniejszyć, są tysiące facetów którzy się ślinią na takie bardziej konkretne uda (nie otyłe). Też nie warto się sugerować tym co się komuś innemu podoba, ale to tak dla przykładu : ) Trzeba umieć kochać siebie i samego siebie wielbić.

    • http://fitnesswwielkimmiescie.pl/ Kasia Bigos

      Paweł święte słowa! Dotyczy to w tym samym stopniu kobiet i mężczyzn, którzy ciągle się z kimś porównują. Myślę, że to naprawdę może działać destrukcyjnie.

  • Pingback: Noworoczne obiecanki - czemu to się nie udaje? - Kasia Bigos()