Interwałowe święta – to zadziała!

Ktoś mi dziś napisał:

– Wesołych Świąt Kasia, trzymaj kciuki bym nie zjadła za dużo.
No właśnie – problem co roku jest ten sam. Jak to zrobić, żeby nie przegiąć, a potem nie żałować? Liczycie na jakąś naprawdę zajebiście mądrą radę od Bigosa? No cóż – nie mam dobrych wiadomości. Wasza mama, babcia i ciocia z pewnością są zdania, że ktoś to wszystko do cholery musi zjeść, bo nie po tyle się narobiły! Daruję sobie komentarze w stylu, że przecież wcale nie o to chodzi w tych świętach. Żarcie ponad miarę jest już chyba taką samą tradycją jak śpiewanie kolęd i dawanie sobie prezentów. Od śpiewania i rozpakowywania prezentów jeszcze nikt nie przytył, ale od świątecznych smakołyków już owszem.

Mimo, że magicznych recept jeszcze nie znalazłam i takimi was nie uraczę, mam kilka naprawdę dobrych patentów na to, by jednak przytyć trochę mniej 😀

1. Zasada numer jeden – błagam nie jedz jednej potrawy za drugą – twój układ pokarmowy tego nie ogarnie. Przyrzekam, że nie ogarnie. Bunt na pokładzie prędzej czy później jednak się pojawi. Nie chcesz tego i nie potrzebujesz.

2. Ogranicz ciasta. Nie mówię, że masz trzymać dietę rodem z bikini fitness i nie jeść ich wcale, ale serio – jeden czy dwa kawałki wystarczą. Nie musisz od razu próbować wszystkich po kolei (i nie udawaj, że nie wiesz o czym mówię).

3. Rób przerwy między posiłkami. Ja wiem, że to takie święta, że nie jest to łatwe, ale postaraj się i daj szansę, by danie numer jeden zdążyło się trochę przetrawić.

4. Pij wodę – nie żałuj jej sobie. I daj sobie spokój z sokami. Po co ci kolejny produkt pełen cukru? Zamiast słodzonej kawy, pomyśl też o zielonej herbacie, która zdecydowanie lepiej poprawi ci trawienie.

3. Rusz się! Czy chcę cię przekonać do wycieczki na siłownię, kiedy możesz ten czas spędzić z rodziną? Hell ‚NOŁ’! Postaw na to, na co zawsze stawiam ja sama. Interwały! W święta sprawdzą się rzecz jasna jeszcze lepiej, bo nie są to długie treningi i możesz wykonać je na 2 metrach kwadratowych.
Główną zasadą treningu interwałowego jest zmienna intensywność ćwiczeń. Krótkie okresy bardzo intensywnego wysiłku przeplatają się z tymi, w których ten wysiłek jest umiarkowany.
Pisałam o tym ostatnio w obszernym artykule o interwałach w SHAPE, ale i tak przypomnę.

To pewnie wam przekona! Trening interwałowy zdecydowanie przyśpiesza spalanie kalorii i nie tylko podczas samego treningu, ale także (a może przede wszystkim) długo po jego zakończeniu. Tym właśnie punktuje, kiedy porównamy go do zwykłego kardio. Wplecenie w trening większej ilości krótkich okresów pracy na bardzo wysokiej intensywności jest w tym przypadku kluczem do sukcesu. Zmiany tempa trwają przez cały trening, co powoduje znacznie większe zmęczenie niż w przypadku kardio, ale za to uruchamia cały szereg procesów chemicznych w ciele.
I mimo, że w trakcie samego treningu organizm spala więcej węglowodanów niż tłuszczów nawet bardzo krótki trening interwałowy przyśpiesza metabolizm nawet na kilkadziesiąt minut. BINGO! Tego właśnie nam trzeba w święta! Podkręcony metabolizm. Na co więc postawić? Osobiście poszłabym w tabatę! Jeden trening zajmuje 4 minuty. Możesz zrobić jeden, lub walnąć 3 tabaty z rzędu.

25 grudnia

To polecam ci właśnie w pierwszy dzień świąt – najlepiej z rana!

Wieczorem obowiązkowy spacer! To ci się przyda.

26 grudnia

W drugi dzień świąt mam dla was inny doskonały zestaw, który zdecydowanie ma formę interwałową i nieźle daje w kość. Oto on:

 

Autor postu
Katarzyna Bigos