Jak spalić tłuszcz miejscowo?

Czuję się w obowiązku napisać ten tekst. Po prostu muszę to zrobić! Odżywianie i trening to tematy dla wielu osób po prostu trudne. Kiedy człowiek zaczyna – jego największym problemem jest brak wystarczającej wiedzy. Niekiedy niestety wiedza ta jest żadna. Przepraszam za te słowa. Nie winię osób, które piszą do mnie z niektórymi pytaniami od których boli mnie głowa. Nie dlatego, że nie wiem jak odpowiedzieć, ale dlatego, że takie pytania nie powinny się pojawiać. Do rzeczy. Chcę wam pomóc coś zrozumieć. To będzie naprawdę proste, a przynajmniej ja postaram się takim właśnie to uczynić.

Najbardziej podstawowe pytanie świata zadawane trenerom brzmi:

Jak pozbyć się tłuszczu z… (tu pada nazwa części ciała)?

A ja odpowiem – nie istnieje coś takiego jak miejscowe spalanie tkanki tłuszczowej. Nie istnieje! Nie istnieje! Nie istnieje!

Nie ma takich cudów w przyrodzie, żebyśmy mogli sobie wybrać gdzie tłuszcz spadnie, a gdzie (na przykład w cyckach) zostanie. Nie do nas należą te wybory. Istnieje coś takiego, co nazywa się somatotyp. Najprościej rzecz ujmując jest to po prostu typ budowy ciała. Wyróżniamy trzy główne typy, które w przyrodzie najczęściej się ze sobą mieszają: ektomorfik, mezomorfik i endomorfik.

Somatotyp

Typ budowy dziedziczymy w genach. Nie mamy wpływu na to, że mamy większe biodra czy bardziej magazynujemy tłuszcz w okolicach brzucha czy ramion. Tkanka tłuszczowa w zależności od waszego somatotypu – lubi jakieś miejsca w ciele bardziej lub mniej. Ten typ tak ma. Odpowiedzmy sobie więc na pytanie – jak możesz to zatem na Boga skontrolować?
Nie możesz. Jeśli odżywiasz się źle, prowadzisz stresujący tryb życia, mało się ruszasz, a w dodatku twoja jakość snu pozostawia wiele do życzenia – będziesz tyć. Tkanka tłuszczowa będzie szukała mieszkania wszędzie, ALEEEE w pierwszej kolejności ruszy tam, gdzie słyszy głos twego somatotypu.

Jak spalać tłuszcz miejscowo?

Wyobraź sobie teraz pokrywę śnieżną (dawno nie było u nas śniegu, ale idę o zakład, że wciąż pamiętasz jak wygląda). Wczuj się w sytuację:
Pada parę dobrych dni. Jest biało, naprawdę biało, w dodatku na zewnatrz jest mocno na minusie, więc nic nie topnieje. Jednak kiedy przyjrzysz się dobrze, dostrzeżesz, że niektóre okolice są lekko przyprószone, a w innych miejscach są prawdziwe zaspy śnieżne. Przychodzi odwilż. Po chwili tam, gdzie śnieg ledwo pokrywał ziemię – nie ma po nim śladu, ale miejsca z zaspami tak łatwo się nie poddają. Mimo, że śnieg topnieje wszędzie w takim samym tempie, tam gdzie jest go więcej – będzie topniał znacznie dłużej.

Podobnie sprawa ma się z naszą miejscową tkanką tłuszczową. Kiedy zaczynamy działania redukcyjne – tkanka tłuszczowa niczym ten śnieg będzie topniała wszędzie jednakowo. Tam, gdzie jest jej najwięcej będzie niestety bardziej problematyczna, będzie wymagała więcej czasu na redukcję.

A teraz kolejne pytanie za 100 punktów ze skrzynki:

Czy robiąc brzuszki pozbędę się tłuszczu z brzucha?

Nie! Nie pozbędziesz się! Nie istnieją ćwiczenia, które miejscowo spalają tłuszcz. I tak jak od robienia brzuszków nie spada tkanka tłuszczowa na brzuchu, tak samo od przysiadów nie spadnie z tyłka i uda. Naprawdę nie wiem skąd biorą się takie pomysły?!
Robiąc brzuszki – stylulujesz do pracy mocniej konkretne partie mięśniowe, co oznacza jedynie, że mięśnie te pracują mocniej, wzmacniają się i (o ile będziesz ćwiczyć systematycznie i odpowiednio) zaczną się także fajnie rzeźbić. Niewiele jednak im to da, jeśli nie przebiją się przez pokrywę tłuszczową. Tkanka tłuszczowa to oddzielna warstwa – nie żyjąca z mięśniem w symbiozie ani żadnym innym konkubinacie. W zasadzie to oni nawet się nie lubią. Każde z nich żyje swoim życiem. Owszem – ćwiczenia sprawiają, że mięśnie zaczynają powoli mieć przewagę i zdarza się, że wygryzają swego przeciwnika. Jak? Ćwicząc – gęstość tkanki mięśniowej rośnie (dlatego czasami na wadze, mimo tego, że widocznie wyszczupleliśmy waga stoi w miejscu lub nieznacznie wzrasta). Im więcej mamy mięśni – tym więcej energii ciało zużywa, by zaopatrzyć wszystkie mięśnie w tlen i składniki odżywcze. Przyśpiesza wówczas także metabolizm i tym szybciej tkanka tłuszczowa się spala. ALEEE – nie będzie się spalała, jeśli potraktujesz ciało jedynie ćwiczeniami wzmacniającymi. To za mało! Możesz ćwiczyć brzuszki do usranej śmierci, ale jak będziesz jadł źle, wciąż dostarczając nadwyżkę kaloryczną – ani brzuszki ani inne cuda nie zrobią na twoim tłuszczyku wrażenia. Przecież wciąż będzie mieć skąd czerpać zapasy!

Chcesz spalać tłuszcz? Zacznij od zbilansowanej diety – zdrowej, nieprzetworzonej. Wywal składniki antyodżywcze (brzuch często od nich rośnie i rozwala bebechy – przykład: tłuszcze trans, gluten czy nabiał). Musisz zadbać także o obniżoną delikatnie (!!!) kaloryczność. Żadne diety 1000 kcal, które rozpieprzą ci metabolizm do cna. Stawiaj na treningi sprinterskie (porządne obwodówki, ciężary, crossfity, interwały), które podkręcają metabolizm na wiele godzin po zakończonym wysiłku i zmuszają mięśnie do cięższej pracy.  A brzuszki to sobie zostaw na deser! Są ważne! Naprawdę ważne – bo mocny brzuch, mocne centrum i praca nad stabilizacją to podstawa w życiu każdego człowieka, aby dobrze i zdrowo się poruszać. Ale plan treningowy dopasowuj do celów.
Jeśli więc chcesz zgubić oponkę – brzuszki naprawdę będą stanowiły mniejszy procent sukcesu.

Autor postu
Katarzyna Bigos